Efekt Mozarta - czyli dlaczego warto słuchać Mozarta przed egzaminem...
Oczywiście wszyscy wiemy, że muzyka wpływa na nasze samopoczucie i emocje.
Jest to fakt niepodważalny.
Ale co na to Mozart?
Zacznijmy od krótkiej historii...
Pierwsze badania nad wpływem muzyki na człowieka rozpoczął w latach 50-tych XX wieku we Francji znany otolaryngolog prof. Alfred Tomatis, który wykorzystywał muzykę do pracy z dziećmi z zaburzeniami mowy i komunikacji.
Badacz ten wykazał, że ucho jest organem nie tylko do słyszenia i słuchania, a przede wszystkim organem, który naładowuje korę mózgową energią elektryczną. Owo dynamizowanie kory mózgowej poprzez dźwięki niesie za sobą wiele niezwykle pozytywnych dla człowieka aspektów jak poprawa koncentracji uwagi, wzrost kreatywności, poprawa zapamiętywania, ułatwienie nauki czytania i pisania, podwyższenie motywacji, opóźnienie objawów zmęczenia, harmonizowanie napięcia mięśniowego, poprawę koordynacji ruchowej, czy nie popadanie w depresję.
W swojej pracy Tomatis sprawdzał oddziaływanie muzyki wielu różnych kompozytorów, ale okazało się, iż muzyką, która najlepiej stymuluje mózg są utwory Mozarta i chorał gregoriański.
Ale co na to Mozart?
Zacznijmy od krótkiej historii...
Pierwsze badania nad wpływem muzyki na człowieka rozpoczął w latach 50-tych XX wieku we Francji znany otolaryngolog prof. Alfred Tomatis, który wykorzystywał muzykę do pracy z dziećmi z zaburzeniami mowy i komunikacji.
Badacz ten wykazał, że ucho jest organem nie tylko do słyszenia i słuchania, a przede wszystkim organem, który naładowuje korę mózgową energią elektryczną. Owo dynamizowanie kory mózgowej poprzez dźwięki niesie za sobą wiele niezwykle pozytywnych dla człowieka aspektów jak poprawa koncentracji uwagi, wzrost kreatywności, poprawa zapamiętywania, ułatwienie nauki czytania i pisania, podwyższenie motywacji, opóźnienie objawów zmęczenia, harmonizowanie napięcia mięśniowego, poprawę koordynacji ruchowej, czy nie popadanie w depresję.
W swojej pracy Tomatis sprawdzał oddziaływanie muzyki wielu różnych kompozytorów, ale okazało się, iż muzyką, która najlepiej stymuluje mózg są utwory Mozarta i chorał gregoriański.
Muzykę Mozarta zaczęto wykorzystywać do walki z takimi chorobami jak
epilepsja, autyzm, dysleksja, zaburzenia emocjonalne, nadpobudliwość psychoruchowa (ADD i ADHD) i wieloma innymi. Na oddziałach szpitalnych, w których przez 15 minut dziennie puszczano muzykę relaksacyjną odnotowywano zmniejszone zapotrzebowanie pacjentów na środki znieczulające i uspokajające.
Jednak co rozpętało na dobre muzyczne pandemonium?
W 1993 roku od pracy autorstwa Rauscher et al. opublikowanej w "Nature" (co niewątpliwie pomogło tej wieści prędko rozprzestrzenić się po świecie). W pracy tej badacze opisali, jak puszczanie studentom muzyki Mozarta – a ściślej jego sonaty D-dur na dwa fortepiany – zwiększa ich zdolności kognitywne.
Najpierw dwa słowa o oryginalnym badaniu: studentom w trzech grupach puszczano albo muzykę Mozarta albo powtarzającą się melodię relaksacyjną albo też nie puszczano im niczego.
Następnie poddawano ich mierzącemu inteligencję testowi Stanforda-Bineta: według autorów studenci, którzy słuchali Mozarta wykazywali krótkotrwały wzrost IQ o 8-9 punktów.
W 1999 roku temat znowu otarł się o Nature - badacze ze Stanów i Kanady próbując odwzorować dokładnie eksperyment Rauschner nie dali jednak rady uzyskać tych samych wyników.
Natomiast w opublikowanej niedawno książce 50 wielkich mitów popularnej psychologii efekt Mozarta zajął zaszczytne szóste miejsce.
Naukowcy odkryli, że muzyka baroku – Vivaldiego, Telemanna, Bacha, a w szczególności części ich utworów w wolnym tempie largo lub andante może podnieść poziom inteligencji, przyspieszyć proces przyswajania wiedzy, powiększać pamięć i uwalniać od stresu. Utwory utrzymane w tempie odpoczywającego serca (60-70 uderzeń na minutę) pozwalają na osiągnięcie stanu alfa, który charakteryzuje się całkowitym relaksem organizmu. Muzyka ponadto uaktywnia prawą półkulę mózgu odpowiedzialną za intuicję i przeżycia estetyczne.
Jakie jest moje zdanie?
Myślę, że coś w tym jest.. jednak do "Efektu Mozarta" podchodzę sceptycznie.Owszem,naukowcy są zgodni,że muzyka Mozarta posiada pewne lecznicze warunki poprzez jasną, przejrzystą formę, wysoką częstotliwość dźwięków i niezwykłą różnorodność form, temp, nastrojów. Przeszło 600 kompozycji tego kompozytora zostało podzielonych na grupy w zależności od efektu, jaki wywołują.
Jednak co rozpętało na dobre muzyczne pandemonium?
W 1993 roku od pracy autorstwa Rauscher et al. opublikowanej w "Nature" (co niewątpliwie pomogło tej wieści prędko rozprzestrzenić się po świecie). W pracy tej badacze opisali, jak puszczanie studentom muzyki Mozarta – a ściślej jego sonaty D-dur na dwa fortepiany – zwiększa ich zdolności kognitywne.
Najpierw dwa słowa o oryginalnym badaniu: studentom w trzech grupach puszczano albo muzykę Mozarta albo powtarzającą się melodię relaksacyjną albo też nie puszczano im niczego.
Następnie poddawano ich mierzącemu inteligencję testowi Stanforda-Bineta: według autorów studenci, którzy słuchali Mozarta wykazywali krótkotrwały wzrost IQ o 8-9 punktów.
W 1999 roku temat znowu otarł się o Nature - badacze ze Stanów i Kanady próbując odwzorować dokładnie eksperyment Rauschner nie dali jednak rady uzyskać tych samych wyników.
Natomiast w opublikowanej niedawno książce 50 wielkich mitów popularnej psychologii efekt Mozarta zajął zaszczytne szóste miejsce.
Naukowcy odkryli, że muzyka baroku – Vivaldiego, Telemanna, Bacha, a w szczególności części ich utworów w wolnym tempie largo lub andante może podnieść poziom inteligencji, przyspieszyć proces przyswajania wiedzy, powiększać pamięć i uwalniać od stresu. Utwory utrzymane w tempie odpoczywającego serca (60-70 uderzeń na minutę) pozwalają na osiągnięcie stanu alfa, który charakteryzuje się całkowitym relaksem organizmu. Muzyka ponadto uaktywnia prawą półkulę mózgu odpowiedzialną za intuicję i przeżycia estetyczne.
Jakie jest moje zdanie?
Myślę, że coś w tym jest.. jednak do "Efektu Mozarta" podchodzę sceptycznie.Owszem,naukowcy są zgodni,że muzyka Mozarta posiada pewne lecznicze warunki poprzez jasną, przejrzystą formę, wysoką częstotliwość dźwięków i niezwykłą różnorodność form, temp, nastrojów. Przeszło 600 kompozycji tego kompozytora zostało podzielonych na grupy w zależności od efektu, jaki wywołują.
Mimo to myślę, że nie powinniśmy popadać w paranoję, "Efekt Mozarta "nie wyleczy nas z raka ani innych ciężkich chorób, nagle nie wzrośnie nam poziom inteligencji o 9 punktów.
Mimo wszystko uważam, ze warto słuchać muzyki Mozarta - przecież nic nie tracimy, można tylko zyskać Jestem przekonana , że wpływa na nasze zdolności koncentracyjnie ( wielokrotnie testowałam to na sobie), a przede wszsytkim uwrażliwia na piękno - i tego się trzymajmy - może po prostu bez większych udziwnień..
Dla przyjemności wspomniana wcześniej Sonata D-dur Mozarta na dwa fortepiany:
A wy co myślicie o Efekcie Mozarta?
Może znacie jakieś ciekawe pozycje książkowe, wyjaśniające ten fenomen?